Pewnie nie raz zastanawialiście się nad tym, jak nazywa się najbrzydszy samochód świata. Najczęściej wśród kandydatów do tego miana wymienia się któregoś z przedstawicieli Daewoo, Renault Twingo, Rovera 414 lub Forda Ka. Okazuje się jednak, że brzydota stylistyczna tych aut jest niczym w porównaniu do nowego Nissana. Nie wierzycie? Popatrzcie tylko na Murano CrossCabriolet.
Gdy zobaczyłem zdjęcia tego otwartego SUVa, zatkało mnie. Nie bardzo wiedziałem co mam powiedzieć. Co prawda przód przypomina fajnego Murano, jednak reszta to już chyba fragment niezłego horroru. Wszystko, począwszy od masywnych drzwi, dziwnego koloru i na tłustym tyłku kończąc jest naprawdę straszne i brzydkie. Ja rozumiem, że Nissan jest japoński, a Japończycy nie mają zielonego pojęcie o stylu. Jednak przez ostatnie kilka lat naprawdę sobie radzili. Tym razem musieli zatem chyba porzucić resztkę rozsądku i powierzyć pomyślność swoich czynów powykręcanym meandrom swoich mózgów.
Bardzo ważne pytanie odnośnie konstrukcji dotyczy także samego pomysłu. Skąd bowiem Japończykom przyszło do głowy, że warto stworzyć terenówkę z otwartym dachem? Przecież już samo mówienie o takim pomyśle jest idiotyczne. Jako że Nissan nie chciał się wypowiedzieć na ten temat, pozostają jedynie spekulacje. Być może azjatycki producent chciał odkryć nowy segment rynku, a być może po prostu poprosił o zdanie amerykańskich klientów.
Światełkiem w niezwykle ciemnym i przerażającym tunelu jest jednostka napędowa. Pod maską wysokiego kabrioleta odnaleźć można 3,5-litrowy silnik V6. Agregat pochodzi z Renault i może wygenerować 265 koni mechanicznych oraz 336 Nm momentu obrotowego. Światełko to jednak ledwie się tli. Po pierwsze zabójcza dla osiągów okaże się masa, a po drugie dziwaczna przekładnia Xtronic CVT. Tym samym Japończycy odebrali potencjalnemu posiadaczowi Murano CrossCabriolet ostatnią przyjemność.
Teraz porozmawiajmy może o wrażeniach z jazdy. Najczęściej słabo prowadzą się dwa typy samochodów. Chodzi oczywiście o terenówki i kabriolety. Terenówki dlatego, że mają grube opony, nieprecyzyjne układy kierownicze i zbyt wysoko umieszczony środek ciężkości. Kabriolety natomiast z racji na brak dachu są nieusztywnione. Przez to podczas jazdy w zakrętach, czy na dziurawej drodze konstrukcja nieustannie pracuje. Na koniec wystarczy połączyć wady obu konstrukcji. Wtedy jasne stanie się to, że CrossCabriolet będzie się prowadził jak rozgotowany kluch, który bardzo nie lubi zakrętów.
Jeżeli mam być szczery to nie do końca rozumiem postępowanie Nissana. Przecież udało im się stworzyć naprawdę fajnego SUVa. Murano świetnie się sprzedawał, był lubiany przez klientów i dobrze wyglądał. Mimo to jedną decyzją postanowili zaprzepaścić cały efekt i wprowadzić na rynek dziwaczny kabriolet z wysokim podwoziem. Postępowanie takie można porównać tylko do strzelania we własną stopę. Nawet jeżeli Amerykanie rzucą się na CrossCabriolet, prawdziwi fani motoryzacji długo nie zapomną Nissanowi tak brzydkiego samochodu.